niedziela, 7 lipca 2013

Poduszeczka na obrączki ślubne- Victoria Sampler


   Gadam i gadam o tych poduszkach  nadszedł chyba czas żeby je pokazać, tym bardziej, że niektórzy domagają się haftów, a nie tylko koralików ;)

   Wzór mam już od kilku lat, ale nie było okazji z niego skorzystać, a teraz nadarzyła się podwójna okazja: pierwsza to ślub Leosiowej cioci i ulubionej, nieco starszej, koleżanki z dzieciństwa moich synów. Druga podusia, jeszcze nieukończona,  dla mojej bratanicy i chrześniaczki. To będzie pierwszy ślub w najbliższej rodzinie w tym pokoleniu, więc wszystko musi być naj.... 
    Szkoda tylko, że męża z nami nie będzie i trochę się obawiam jak zniosę pierwszą uroczystość bez niego.

   
   Mania koralikowa bardzo mi przeszkadzała w haftowaniu, teraz muszę zarywać noce, żeby zdążyć na czas. Jedna jest już gotowa, bo ślub za tydzień, drugą muszę zrobić na 20 lipca, może się uda;)


  
   Poduszka wg. Heirloom Wedding Treasures -Victoria Sampler, jak zwykle cudny wzór, trochę w innych kolorach niż oryginał i z małymi odstępstwami od schematu.









    Haftowałam na tkaninie DMC do hardangera, białymi nićmi perłowymi DMC #5 i #8 oraz muliną, nitką jedwabną i E5200. Użyłam też jedwabnej wstążeczki do haftu 4 mm i koralików Toho Trans-Rainbow Crystal.


    Przyznaję, że miałam tremę przed haftem wstążeczką i haftem węzełkowym, ale jakoś wybrnęłam, a nawet mam ochotę spróbować tego więcej ;)



   Wstążeczkę jedwabną przypadkiem trafiłam tutaj .


    Bardzo dziękuję Basi, która uszyła mi środki do poduszek i pomogła wymyślić jak połączyć ze sobą część haftowaną z resztą :)))


środa, 26 czerwca 2013

Czarny sznur z kryształkami Swarovskiego


   Spełniłam swoje koralikowe marzenie nr trzy, pierwsze musi zaczekać aż zbiorę odpowiednie koraliki, nr dwa już prawie gotowe. To poszło na warsztat w pierwszej kolejności z dwóch powodów : w najbliższym czasie będę potrzebować czegoś wieczorowego i szybko zgromadziłam koraliki m.in. dzięki Jolince.


    Motyw wypatrzyłam na blogu Brigitte, gdzie jest wiele cudnej biżuterii. Wzór na 12 koralików Toho 11/o zrobiłam  starając się nie kopiować dokładnie naszyjnika Brigitte, ale inaczej już się nie dało;)



    Letnie bransoletki z poprzedniego postu były wprawką w dzierganiu z kryształkami. Tu wplotłam 78 sztuk Swarovski 5328 Bicone 2,5 mm Crystal.


 









   

  Pozostałe koraliki to czarne opaque, matowe szare, metaliczne hematyty i Silver-Lined Crystal. Zapięcie magnetyczne typu beczułka.



    Nie potrafię zrobić zdjęcia, na którym widać jak kryształki pięknie lśnią w sztucznym świetle, ale wierzcie mi,  warto było nawlekać i dziergać:)))
    Muszę dorobić jeszcze dwie bransoletki do kompletu i mam problem, bo nie mogę się zdecydować jaki fragment wybrać. 
   
   Wydziergałam też bransoletkę siostrze, zapomniałam ją jednak sfotografować, wrzucam więc wzorek, jeśli się komuś spodoba. Na 12 koralików, sporo mi się takich wzorów zrobiło, ale jest problem z doborem zakończeń o średnicy wewnętrznej 10 mm, trzeba będzie zwiększyć ilość koralików. Moje 12 koralikowe sznury dość długo czekały na wykończenie.


poniedziałek, 24 czerwca 2013

Koralikowe sznury


    C.d.  remanentu, tym razem koralikowego. Dwa sznury,  komplety do wcześniejszych bransoletek. Pierwszy czarny w szaro białą kratkę - 8 koralików 11/o Toho. Długość ok 50 cm. Miały być dwa, tak jak bransoletki, z bazowymi czarnymi i szarymi koralikami, ale szara bransoletka wypożyczona na chwilę postanowiła do mnie już nie wracać, więc nie wiem czy zacznę wszystko od początku, czy zrobię coś zupełnie  innego.


     Drugi burberry 12 koralików 11/o Toho, czarne, białe, czerwone i bazowe-  PF558F -Permanent Finish - Matte Galvanized Aluminium-  moje pierwsze ulubione, bo im dalej w las tym....  więcej mam ulubionych ;) Długość 56 cm-  pierwszy sznur wykonany ukośnikiem i kolejna fascynacja. Mimo początkowych trudności bardzo polubiłam tę metodę szydełkowania, dużo bardziej niż proste, cienkie sznury koralikowe.



 






  
    I kilka letnich mrożonek na plażę. Z 8 koralików Toho 11/o, Transparent Frosted, pasek z Silver -Lined + pasujące kolorystycznie Fire Polish 3 mm.



ale to jeszcze nie koniec;)


niedziela, 16 czerwca 2013

Papierowe zaległości


     Zrobione już jakiś czas temu, sfotografowane w pośpiechu, byle jak, byle gdzie. Muszę znaleźć nowe miejsce do robienia zdjęć, choć fotografia nie jest moją pasją. Aparat jest dla mnie tylko narzędziem do uwiecznienia, jak łyżka do jedzenia. No tak, posiłek można celebrować i ja to bardzo lubię, ale tym razem myślałam o takim szybkim śniadaniu, bo trzeba już pędzić dalej, a na głodniaka to ja nie potrafię.
     Staram się sfotografować wszystko co zrobiłam, czasami w pośpiechu i dopiero po jakimś czasie sprawdzam jak wyszło. Niestety poprawki są niemożliwe, bo robótki dawno zmieniły właściciela. Pozostaje mi fotograficzne archiwum nie najwyższych lotów ;)

    To jest właśnie wyciągnięte z mego archiwum. Zaproszenia na chrzest, wielką przyjemność sprawiło mi ich zrobienie.















    Kartka na inny chrzest, powtórzenie tego co już kiedyś było, ale też przypomnienie, że lubiłam robić takie kartki w pudełeczkach i czas powrócić do tych upodobań. Właśnie nadchodzą okazje.



I wyproszone przez moja sąsiadkę pudło ślubne. Kiedyś widziała je u mnie i nie dała się zbyć byle czym.


    Wyciągnęłam kartony z papierkami, odkurzyłam je, dokupiłam trochę słodkich pasteli w Galerii Papieru, uwielbiam te ich kolorki, zaczynam myśleć o nowych kartkach ślubnych.

    W międzyczasie haftuję dwie poduszki na obrączki, ale wolno to idzie, ciągle trwa fascynacja koralikami, a terminy gonią. 


wtorek, 4 czerwca 2013

Na dnie szuflady


    Iwona  w maju na ArtGrupie ATC zaproponowała temat Na dnie szuflady- to idealnie oddaje nastrój w jakim się ostatnio znajduję, odłożona na półkę, dno szuflady, na przechowanie, przetrwanie do ..... nawet nie wiem do kiedy. Mam wrażenie, że zawiesiłam swoje życie na jakiś czas, czas remontu, załatwiania spraw urzędowych i bytowych, a potem do niego wrócę... tak mi się wydaje. Świat wirtualny też mi się gdzieś zapodział. Albo brak dostępu do komputera w czasie wolnym  (moim czasie wolnym, a tego mam ostatnio bardzo mało) z winy maturzysty i studenta, albo brak dostępu do internetu, z winy operatora. Za to każdą wolną chwilę poświęcam na książki i robótki, żeby głowę mieć zajętą i nie obgryzać paznokci ;)

    Na dnie szuflady miałam wygrzebać przede wszystkim coś metalowego i coś w barwach narodowych, wygrzebałam:  resztki papierków i ulubiony, zapomniany stempelek z koronką, a dalej to piórko, metalowe Tazo chłopaków, niekształtne koraliki i kawałek wyciętej koronki frywolitkowej oraz biało czerwony kotylion. Zamieszałam, docięłam, pokleiłam i zadowolona nie jestem, ale nie zawsze się udaje.


    ATC wysłałam tym razem do Imaginaris,  która przygotowała swoje jakby specjalnie dla mnie, z elementami wiążącymi się z moim zawodem, ba! zawodem rodzinnym bym powiedziała. Kiedyś zaprezentuję tu cały roczek ateciaków :)


wtorek, 30 kwietnia 2013

Skrzydła


   W kwietniu Rudlis zainspirowała zabawę ArtGrupy ATC, tematem Skrzydła

   Miały być motyle, potem ptaki, a skończyło się na skrzydłach anielskich. Dodatkowe wymaganie to embossing, wszystko pasowało. Przygotowałam koronki, perełki, stemple, nagrzewnicę, ale po drodze mój osobisty anioł gdzieś się zawieruszył. Nie wywiązał się ze swojej powinności, zostawił mnie na pastwę losu. Kiedy zabrałam się za klejenie, wraz z czarnymi myślami, pod rękę nawinął się czarny tusz i aniołowi pobrudziły się  skrzydła. Gdyby nie szlajał się nie wiadomo gdzie i z kim, pozostałby nieskalanie biały, a tak ma za swoje.














 01.05. 2013
Znalazłam zdjęcie;)



poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Choróbsko na k.


    Na sobotnim spotkaniu robótkowym, chyba tylko dwie osoby nie zabawiały się koralikami, z czego jedna miała z nimi kontakt, więc trudno się dziwić, że się zainfekowałam. Początkowo chciałam sobie zrobić tylko lariat, bo najbardziej podobały mi się sznury, ale im głębiej w las ... :))) 

   Proponuję wszystkim wahającym się spróbować, wtedy będziecie wiedziały czy się podoba plecenie koralików czy nie.  To tylko na początku jest trudno, wierzcie mi, miałam moment załamania, ale jak głupia uparłam się na ciemne koraliki i ciemną nić na pierwszy raz. Trzeba zawsze słuchać bardziej doświadczonych koleżanek. Dziękuję im za siłę przekonywania :)))


  Moją tegoroczną czarną garderobę postanowiłam trochę urozmaicić własnoręcznie wykonaną biżuterią. Wybieram pasujące motywy i kolory. Tak powstały te dwie bransoletki,  inspiracja sznurem Peetje.


      Moje są na 8 koralików w rzędzie, koraliki Toho 11/0.

   Zrobię jeszcze sznur na szyję, albo dwa ;) ale nie lariat tylko taki ok. 50 cm, właśnie nawlekam koraliki na ciemniejszą wersję.
 


   A tak wygląda bransoletka Burberry z 10 koralików do wzoru z postu poniżej. Ponieważ wszyscy robili tę kratkę  na podobnej zasadzie jak moje czarno- szare dlatego spróbowałam innego układu i podoba mi się. Też Toho11/0, kolory jak widać, beż to cudne koraliki Permanent Finish - Matte Galvanized Aluminum- PF558F , może trochę za dobre jak na początek, ale wierzcie mi robią wrażenie! 








sobota, 20 kwietnia 2013

Koraliki, koraliki.....



  Ostatnio kilka osób zaniepokoiło się moim milczeniem, co jest bardzo miłe. Są nawet takie, co podrzucają mi nowe zadania po skończonym Remember When. Dziękuję Wam bardzo.
   Dajemy  sobie radę, tylko wolnego czasu mam mało, a kiedy już go mam to do komputera dostępu brak.
   Maciejek tuż przed maturą, Rafał pisze pracę inżynierską, z poślizgiem wielkim, ale takie zaistniały okoliczności. Do końca maja mają taryfę ulgową, a potem gonię facetów do roboty to może dostęp będzie łatwiejszy;)
   Zajmuję się Leosiem, domem, sprawami, którymi zajmować się zostałam zmuszona przez życie, sporo czytam i trochę robótkuję: frywolitka, papierki, uczę się filetu, a ostatnio koraliki (sic).

   Niektóre moje znajome twierdzą, że deklarowałam się nigdy nie tknąć koralików, ja mówiłam, że jeszcze nie nadszedł ich czas, albo...... zapomniałam co mówiłam ;)  Złamały mnie, poległam, ale cóż było robić kiedy wszystkie szyją i supłają. Zaczęłam od oglądania, potem spróbowałam sznurów szydełkowych, aż odkryłam jbead, przy tym programie mogłaby spędzać całe godziny.

   Moje pierwsze trzy bransoletki, niedoskonałe, z wypadającymi koralikami, ale jestem z nich dumna. 




     Zdjęcie nadające się do oglądania tylko takie, od strony d..  tj. zapięcia, ale wszystkie znalazły amatorów wśród najbliższej rodziny zanim nauczyłam się je fotografować. Udało mi się tylko jakoś uwiecznić rasta bis oraz moją pierwszą. 


 










    Madziula mi ją nawlekła ze swoich koralików, bo  zaczęłam od ciemnej i jednolitej i nie dawałam sobie rady nawet w nowych okularach. Jolinka i Madziula miały jednak taką siłę przekonania, a miłe towarzystwo w trakcie nauki dodawało energii, że mam już na swoim koncie 7 szt. słownie siedem. Jak się nauczę fotografować koraliki to je pokażę. Teraz próbuję opanować ukośnik, bo zrobiło mi się sporo wzorków na większą ilość koralików w rzędzie i trzeba je jakoś  zagospodarować.

Wzór burberry, ale trochę inny niż spotykany dotąd, jeśli ktoś miałby ochotę. Schemat sprawdzony, zrobiłam bransoletkę z 10, tylko zdjęcia nie nadają się do publikacji.

                                            na 10  i 12 koralików









sobota, 16 marca 2013

I co, życie straciło sens ?


   Tak mój pierworodny skomentował wiekopomną chwilę, kiedy oznajmiłam synkom, że skończyłam swoją  wymarzoną, długodystansową serwetę Remember When. Stało się to w ubiegłą sobotę, 9 marca 2013 roku tuż przed 20,00 . Kiedy zaczęłam ją haftować nie będę przypominać, niektórzy i tak pamiętają ;)












Fotki zrobiłam w zaprzyjaźnionym domu, bo chwilowo nie dysponuję odpowiednim stołem w odpowiednim oświetleniu.


   Zdjęcie tej serwety znalazłam przypadkiem w internecie dawno, dawno temu. Prawie 2 lata szukałam schematu, a kiedy podesłała mi go Sandra, sympatyczna Brazylijka, okazało się, że łatwo nie będzie. Wzór pochodzi z japońskiej książki Elegant Hardanger Feeling,  zdjęcia były niewielkie, opisy po japońsku. 


   Odszyfrowałam jedynie kolory nici i wielkość, ale i tak zaczęłam haft. Niektóre fragmenty rysowałam na papierze w kratkę, bo nie byłam w stanie policzyć nitek. 
   Kto nie miał nic wspólnego z hardangerem czy jakimkolwiek hafem liczonym, pewnie nie wie, ale ściegi muszą zajmować odpowiednią ilość nitek tkaniny, liczy się co do niteczki. To wcale nie jest trudne, jednak trzeba mieć dokładnie rozrysowany schemat. I wtedy namierzyłam gdzie można kupić oryginalną książkę. Dzięki pomocy Beaty udało mi się ją zamówić z Japonii poprzez pewną księgarnię w Paryżu. Na niewiele mi się to zdało, bo oryginalne schematy niczym się nie różniły od skanów, na szczęście  z pomocą przyszła Yenulka i jej koledzy z pracy. Coś tam podrasowali i najtrudniejszy fragment okazał się czytelny :)



 








   Haftowałam w dość dziwnej kolejności, niewyraźny środek zostawiłam na koniec, kończyłam go już po wycięciu brzegów. Wykonałam wszystkie ściegi, nie opuściłam ani jednego. Mogło się natomiast zdarzyć, że źle odszyfrowałam schemat i ścieg jest odrobinę inny niż w oryginale.


   Serweta ma ok 125 x 125 cm, Haftowałam na Unifilu 25 ct  DMC ecru, zużyłam ok 18 motków nici Cotton Perle DMC w obu grubościach #5 i #8 oraz ok. 15 motków muliny DMC. Kolory nici to : nici perłowe  712, 644, 642,  mulina 712, 644, 642,640, 356, 758.



  Dlaczego piszę serweta, a nie obrus, bo po przeczytaniu postu Bietas, osobiście sprawdziłam w  Wikipedii - serweta , obrus.  Moja Remember When to zdecydowanie serweta :)

    

   Obiecałam Yenulce i Madziuli, że będę robić notatki i zdjęcia z postępów pracy, słowa dotrzymałam. Mam zamiar przygotować trochę dokładniejszych informacji o poszczególnych ściegach i umieścić je na  Hardangerowych fascynacjach, ale najpierw dokończę przenoszenie tam kursu wykonania samplera Hardanger Bands.

                     Po raz pierwszy robiłam koronkowy brzeg.




   Haftowałam go jednocześnie 2 nitkami, tak jak jest to na opisie w książce. Jeśli ktoś potrzebuje dodatkowych objaśnień chętnie pomogę. 
    
   Bałam się tego brzegu, a okazał się nie taki straszny, wycina się go dużo łatwiej i szybciej niż wykończony ściegiem dzierganym. W planach mam firankę hardangerową do kuchennego okna, dawno temu samodzielnie wymyśloną i narysowaną. Wykańczając serwetę postanowiłam zmienić w niej brzeg na koronkowy.


Moje życie nabrało nowego sensu :))) 




Dopisano 18 marca 2013 .
 
   Skoro niektórzy mają zdumiewająco dobrą pamięć ;) to ujawnię początek - było to 13 kwietnia w piątek 2007 roku. 6 lat, ale tak naprawdę można to było zrobić w rok, ja rozkoszowałam się tym haftem i nudziłam, a wtedy robiłam wiele innych rzeczy.



czwartek, 14 marca 2013

Ludzie mówią : Idzie Wiosna


   Za każdym razem kiedy usłyszę te słowa atakuje zima, dlatego zakazałam w swoim otoczeniu je wymawiać, ale mam już dość zimy! Dość odśnieżania chodnika i podwórka ! Choć tak naprawdę wolę zimę od upalnego lata, ale cicho sza, wiosna nie może się o tym dowiedzieć, bo tęsknię za zielenią.

   Dziś za oknem cudowny zimowy dzień, słońce, mnóstwo świeżego śniegu, lekki mróz....mam nadzieję, że to już ostatni taki i zima się tym pięknym widokiem żegna się z nami. W każdym razie ja się postanowiłam z nią pożegnać biorąc udział w kolejnym wyzwaniu ArtGrupy ATC. Marcowy temat Dekolandii potraktowałam tak



  Zieleń- to był kolor przewodni wyzwania, żółte żonkile i kartka z kalendarza, żeby wiosna nie zapomniała o swoich obowiązkach.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...