Wianuszki wróciły
Bardzo dziękuję za wsparcie, kochane jesteście.
Już po napisaniu poprzedniego posta cała złość ze mnie wyparowała, a kiedy zaczęłam czytać Wasze życzliwe komentarze to całkiem mi się polepszyło :))))
Dziś paczka z wianuszkami wróciła, odbiorca odmówił przyjęcia. Mówiąc szczerze to tego się spodziewałam.
Wiem, że jest droga prawna i powinnam skorzystać, choćby po to, żeby innych coś podobnego nie spotkało, żeby ludzie przestali myśleć, że są bezkarni. Kiedy jednak pomyślę co musiałabym zrobić to nie mam ochoty, bo jak się człowiek babrze w bagnie to się ubrudzi.
Miałam podać link do bloga, trochę to jednak będzie reklama, ale może też ostrzeżenie, dziewczyna robi fajne rzeczy, niestety sama nie jest taka fajna. Znajdziecie ją tutaj, też mi koronkowa dusza !
Wianuszki i stroiki są do wzięcia, gdyby się komuś nadały, w promocyjnej cenie i z małym gratisem :)
Filed under:
o frywolitce,
o wszystkim


18 Comments
5 maja 2011 19:35
Postąpiła po świńsku :/
Moja Smykałka ma dopiero roczek, ale życzę by wianuszki znalazły uczciwszych nabywców!
5 maja 2011 19:41
Przykro, ale i tak bywa. Ja siedziałam cicho, jak mnie jedna z "koleżanek" niemile potraktowała, ale może czasem trzeba...
POzdrawiam
5 maja 2011 19:49
Trzeba piętnować takie zachowanie.
Też miałam, jakiś czas temu taką niemiłą sytuację, drogę prawną sobie odpuściłam (dla świętego spokoju), ale na forum sprawę ku przestrodze opisałam. Wiem, że sporo osób skorzystało i nie dało się wykorzystać.
5 maja 2011 20:01
Krzysiu... no i mam odpowiedź na moje pytanie :( Po chamsku i... tyle!
Trzeba napiętnować takie zachowania! Trzeba koniecznie, by więcej takich zdarzeń nie było!
Wierzę, że uda Ci się sprzedać wianuszki, czas komunijny dopiero się zaczął.
5 maja 2011 20:19
ja miałam malusieńką nadzieję że zamawiająca nie da ciała i odbierze przesyłkę - jestem w szoku!!
5 maja 2011 20:41
Coś podobnego!!
Dopiero dziś przeczytałam poprzedni post (nie z powodu awarii kompa, tylko barku czasu).
To jest tak jak pisze Jolcia: chamstwo i tyle!
Dobrze, że podałaś link do jej strony. Będziemy wiedzieć kogo się wystrzegać!
5 maja 2011 20:57
No cóż Krzysiu - sama sobie winna jesteś! Za piękne, za staranne, za uczciwe, nie dla byle kogo!
Wiem, że znajdą nabywcę, nawet jeśli dopiero w przyszłym roku to znajdą.
A dzieciny niech Chrystusa przyjmują czystym serduszkiem i niech On je ochrania przed krętactwem.
Uśmiechnij się i pomyśl, że kiedyś trafi do odpowiednich rąk.
Czasem warto dać najbiedniejszej dziewczynce, która nawet nie śmie o takich zamarzyć.
5 maja 2011 21:06
Dobrze że wszystko opisałaś. może kogoś uchroni przed tą panią, która też tworzy i sprzedaje. a ja już miałam nadzieje że takie rzeczy się nie zdarzają w naszym blogowym świecie. Wydaje Ci się że kogoś znasz a tu proszę bardzo... ZONK!
5 maja 2011 21:24
nie spodziewałam się, że wrócą... Naprawdę!!! Przykre to bardzo:(
Następnym razem nie zaczynaj bez zaliczki!
5 maja 2011 21:26
Krzysiu wiesz co na drodze spotyka sie ludzi i ludziska , ta osobka nalezy sadze do tej drugiej i,zycze rowniez jak inne abys mogla sprzdac wianuszki bo sa przepiekne, trzymam kciuki i sciskam :-))
6 maja 2011 10:12
Krzysiu, co nas nie zabije, to nas wzmocni.
Każde doświadczenie jest cennym skarbem, bo uczy. Na własnej skórze uczy najlepiej.
Ale i tak jestem Ci wdzięczna, że podzieliłaś się tym doświadczeniem. Dla nas to może mniej skuteczna, ale też nauka... :)
Muszę przyznać, że nie umiałabym postąpić inaczej, niż Ty. Po tych postach chyba w przyszłości będę się zmuszała do innego postepowania...
6 maja 2011 10:25
Chamówa i tyle. Ale mi też by się nie chciało wstępować na drogę prawną, za dużo zachodu. Ale na pewno nie ma co puszczać płazem i na pewno pisać o takim traktowaniu!
A wianuszki niech znajdą uczciwych i życzliwych nabywców.
6 maja 2011 10:50
Bardzo dobrze, że ujawniłaś te osobę... należy piętnować takie zachowanie!!!
Współczuję Ci bardzo- wiem ile serca i czasu wkładasz w każdą pracę. I tak jak koleżanki nie mam wątpliwości, że wianuszki znajdą godniejszego nabywcę.
6 maja 2011 13:37
Na miejscu tej Pani szybko bym odebrała paczki żeby choć częściowo zmyć niesmak. Nie poczuła się - wielka szkoda. Teraz wszyscy wiedzą kto postąpił niehonorowo....
Krzysiu, jestem pewna że wianuszki szybko znajdą nabywcę - są zachwycające.
7 maja 2011 18:34
No mam tyły w czytaniu postów i dopiero dzisiaj przeczytałam o wszystkim.
Bardzo Ci współczuje przykrych doświadczeń i jestem pewna, że wianuszki nabywców znajdą, bo to są istne dzieła sztuki :-)
Pozdrawiam ciepło :-)
7 maja 2011 22:44
Myślę, że te wianuszki nie dla tych dzieci były przeznaczone, że czeka na nie inna dziewczynka, tylko jeszcze o tym nie wie :)
Krzysiu, zawsze lepiej jest pachnieć fiołkami, bzami i poziomkami niż błotem ;)
8 maja 2011 19:13
Przeczytalam a jakze i ..szok.Tym razem twoja robotka byla bardziej na smutek, alejak to mowia sa ludzie i ......ci drudzy. Pozdrawiam cieplo i zapraszam.
16 maja 2011 22:53
Krzysiu jest to bardzo przykre jak ktoś tak postępuje, ale dobrze że podałaś link do tej osoby.
Natomiast my blogowiczki powinnyśmy ja ignorować i nie zostawiać u niej komentarzy, byłby to nasz protest przeciw jej postępowaniu.
U mnie jedna Pani zamówiła serwetkę frywolitką z 300 elementów 120x59cm zrobiłam i nie odebrała ponieważ powiedziała mi, że nie ma pieniędzy i usłyszałam żebym sobie ją gdzieś sprzedała, no i sprzedałam.
Krzysiu na pewno znajdzie się kupiec na ten wianuszek.
Pozdrawiam Irena
Prześlij komentarz