Robótki na radości i smutki

pogaduszki przy tamborku

Drewniane klamerki i candy

By Krzysia

    Chciałam się pochwalić, co udało mi się zdobyć, chciałam też pokazać gdzie to zdobyłam. Kiedy już tam poszłam  po adres, napatoczyłam się na candy. Niezbyt często uczestniczę w tych losowaniach, ale tym razem dałam się skusić.


    A teraz się chwalę ;) 
Pewnego dnia, z miesiąc temu, przypadkiem trafiłam na blog Mgłisty Sen, byłam tam już kiedyś wcześniej, ale nie zapisałam adresu. Tym razem zajrzałam akurat tego dnia, kiedy autorka bloga serwowała coś o czym marzyłam od dawna. Pierwszy raz widziałam to we francuskich gazetkach robótkowych, potem niektórym udawało się to gdzieś tam zdobyć, a mnie zżerała zazdrość. Nie znałyśmy się, a chętnych przede mną było sporo, jednak napisałam maila i ..............tadammmm!!! 
Jestem posiadaczką uroczych, drewnianych,  wzorowanych na tych z francuskich gazetek klamerek do bielizny.



Niewiele potrzeba, żeby mnie uszczęśliwić :))))))


       Klamerki przywędrowały do mnie jeszcze przed świętami, nie miałam jednak okazji ich sfotografować. Oczywiście nigdy w życiu nie zostaną wykorzystane zgodnie z przeznaczeniem.  Joanna zapowiada ich kolejną partię, gdyby ktoś był zainteresowany zajrzyjcie do niej, to bardzo miła osoba.  Klamerki są bardzo starannie wykonane, a cena jest po prostu śmieszna.


 

4 Comments

Klamerki sympatyczne, choć nie ukrywam, że mój wzrok bardziej przyciągnęło tło... serwetka... a zapach bzu, to prawie poczułam :)

Cudne cukierasy - chyba będę polować na te klamerki - są superaśne :-)

Mnie by ich było szkoda do bielizny używać (to takie prostackie zastosowanie mi się wydaje). Są naprawdę ładne, gustowne, o ile takie zwykłe rzeczy codziennego w sumie użytku można tak określić (oj, można).

Klamerki mają ciekawą formę, jeszcze takich nie widziałam... jak to nie będziesz ich używać? Do frywolitkowych stringów w sam raz :D

Ależ ten bez pachnie! Mmmm...

Prześlij komentarz