sobota, 27 czerwca 2009

Pożytki z gniota, a raczej potrzeby chwili



We wtorek po południu, w ten wtorek kiedy szalała burza, mąż kupił koszyczek truskawek, jak zwykle, tyle że dość późno już było, truskawki marne, a ja umówiłam się ze znajomą. Umyłam te truskawki i zostawiłam na podwórku, bo choć coś wisiało w powietrzu, to jeszcze świeciło słońce i moi panowie korzystali z chwili bez deszczu.
U znajomej zasiedziałam się, Rafał musiał przyjechać po mnie, tak lało, że ledwie wróciliśmy do
domu. A tam na stole zmoknięte truskawki, Maciek wyjrzał na dwór zaintrygowany ulewą i przytomnie zabrał michę z owocami trochę już sfatygowanymi. Chłopaki zjedli obfitą kolację ( sami zrobili !!! ) i nikt nie miał na nie ochoty. Żal mi było wyrzucać, zapadła więc decyzja robimy gniota.
Gniot zaistniał w naszym domu parę lat temu, w zasadzie istniał od dawna, tylko nazwa pojawiła się kilka lat temu. Uwielbiamy takie zmiksowane truskawki, wtedy jednak końcówka miksująca odmówiła współpracy, na nowy robot nie mogłam liczyć ( kiedyś opowiem jakie poglądy na sprzęty domowe ma mój mąż ) i gnietliśmy owoce widelcem albo tłuczkiem do ziemniaków, a Rafał nadał ulubionemu deserowi właściwą nazwę. Choć teraz mam odpowiednie urządzenia do przygotowania mixu to gniot pozostał gniotem.

Co jednak zrobić z 2 litrami gniota o 23,oo ? - zamrozić !
Następnego dnia wyjęliśmy pojemnik z zamrażalnika i ...... dopiero zaczęliśmy myśleć. Przecież sorbet ma inną konsystencję, coś tam jeszcze trzeba było zrobić, ale co ? szybki bieg do komputera i wszystko jasne. W trakcie mrożenia zmiksowane owoce trzeba mieszać, a jeszcze lepiej wstawić je do wody z solą i dopiero do zamrażalnika, ale komu by się chciało???

Odczekaliśmy aż zamrożona masa dała się podzielić na małe kawałki i zmiksowaliśmy ją, wyszedł pyszny sorbet.



Najpierw daliśmy do degustacji mężowi:
- Ooo Grycana kupiliście- stwierdził oblizując łyżeczkę.
Chłopaki natychmiast się pochwalili, że to oni, własnymi rękami. Mąż następnego dnia z samego rana kupił truskawki i natychmiast domagał się swojej porcji, musieliśmy mu wytłumaczyć, że proces produkcyjny wymaga więcej czasu.
W trakcie miksowania dodajemy cukier, ale nie przepadamy za bardzo słodkim, po zamrożeniu sorbet jest jednak jakby bardziej kwaśny, jeśli ktoś lubi więcej słodyczy to radzę lekko przesłodzić masę.

Na tych eksperymentach nie skończyliśmy, Maciek zaproponował koktajl. Wrzuciliśmy więc trochę sorbetu do kubka miksującego dodaliśmy schłodzonego mleka i wyszedł shake.



Rafał stwierdził, że w Mc'Donald'sie jest gęściejszy, ale kiedy spróbowaliśmy ze słomką to konsystencja jakby podobna i ma się pewność co do jakości składników.

Wpadło nam do głowy dodać do shake lody śmietankowe, dziś sprawdzimy, z innymi owocami też, już se wyobrażam sorbet malinowy, albo jagodowy.....sezon dopiero się zaczyna, a Maciek koniecznie chce zrobić shake'a bananowego .


Ameryki nie odkryliśmy, ale proszę się częstować :)))


Dopisano 26.06.2009 godz. 8,45


Shake z mlekiem i lodami wyszedł rewelacyjny, dostał nawet akceptację Rafała ;) wczoraj zużyliśmy 2 l mleka, 1 kg lodów śmietankowych i 1 kg mrożonego gniota. Dziś pewnie będzie to samo. Najbardziej zaskoczył mnie mąż, bo on sceptyczny wobec nowych pomysłów kulinarnych, a tu domaga się kolejnej porcji, a najbardziej zadowolona jestem ja, bo chłopcy dali się wciągnąć do prac kuchennych, tylko potem to pobojowisko w kuchni........

7 komentarzy:

  1. Ameryki może i nie odkryliście ale smaka to mi zrobiliście. Mniam, mniam.... :-))))) Proste przepisy, ale jak człowiek potrzebuje, to nigdy znaleźć nie może, a tu proszę, niezła ściągawka pod ręką. Wielkie dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  2. No co Ty - takie widelcem we wlasnej miseczce najlepsze, mikserem tez mi cos - phi ;)))

    A te w McFuju są gęściejsze bo miksowane razem z lodem

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze takie sprobujcie: http://mojewypieki.blox.pl/2008/05/Truskawkowy-Smoothie.html

    OdpowiedzUsuń
  4. No i głodna się zrobiłam, zaraz idę po coś do lodówki:)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Lucille, widelcem to mogę sobie porcję przygotować, ale pognieć 2 kg truskawek !!! a do sorbetu trzeba mocniej rozdrobnić.

    Truskawkowy smoothie bardzo zainteresował Maćka, pewnie będą dalsze eksperymenty:)

    Sezon truskawkowy u nas jeszcze się nie skończył, ale pogoda bardzo niesprzyjająca i trzeba wykorzystać go na maxa, bo potem pozostanie tylko to czego tak bardzo nie lubisz - desery o smaku truskawek ;)

    ann_margaret, proponuję truskawki :)))))

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie "gniot" funkcjonuje jako nazwa ciasta gniecionego łapami z dodatkami jakie się nawiną ;))
    Ten Twój jest baaaardzo smakowity i pewnie go wykorzystam, bo za sorbety dusze diabłu oddam ;-D

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...