I mam czego chciałam
Nie wiem tylko czy się cieszyć czy płakać, w tej chwili ta druga opcja jest mi bliższa.
W komentarzach dziwiłyście się jak sobie radzę z remontem, Leosiem i robótkami, oraz codziennymi pracami w domu. Do tej pory remont był uciążliwy ze względów, które wszyscy znacie w takich sytuacjach, trzeba pomyśleć, kupić, dowieźć, zrobić... ale odbywało się to poza naszym rejonem życia;) Wymieniliśmy dach, dzięki ściankom kolankowym uzyskaliśmy poddasze, które powiększy nasze mieszkanie. Na górę dostawaliśmy się starymi schodami ze spiżarni i w mieszkaniu na dole nie było widocznych śladów remontu, poza zmniejszoną powierzchnią magazynową ;) zniknął strych i spiżarnia. Mąż z synami przez 3 lata, w wolnych chwilach po pracy, to poddasze dostosowywali do użytku, a ja obijałam się o kilka pudeł, do wczoraj... Nadszedł jednak czas aby połączyć obie części i wyremontować dół.
Prace na dole podzieliliśmy na dwa etapy, granicą będzie korytarz, który oddziela łazienkę, kuchnię i przylegającą do niej naszą sypialnię od dwóch pokoi. Na pierwszy ogień poszła nasza sypialnia, która zostanie połączona z kuchnią i tu właśnie będą schody na poddasze.
Chłopcy wyprowadzili się do bloku, my zajęliśmy ich pokój, a pokój dzienny wygląda jak komis meblowy. Poza tym wszędzie pełno pudeł i 'szmat' jak mówi mój mąż.
Wczoraj moi panowie usunęli wszystkie obicia ścian do gołych bali, dziś będą zrywać podłogi, masakra! Niestety w naszej sypialni były wszelkie podłączenia telefoniczne i internetowe. Komputer został spakowany do pudeł i odłączony. Nie wiem kiedy chłopaki coś wymyślą, w tej chwili piszę z Rafała laptopa na prowizorycznym podłączeniu. Mam nadzieję, że uda mi się trochę Was poczytać, na komentarze może zabraknąć czasu, ale postaram się nie stracić kontaktu.
Filed under:
o wszystkim


14 Comments
28 lipca 2011 08:29
Poczytasz to jeszcze Krzysiu? Mam nadzieję, że juuutro... Remont kiedyś się skończy! Będziesz miała pięknie i wtedy ze spokojem nadrobisz zaległości. Pozdrawiam i cierpliwości życzę :)))-
28 lipca 2011 08:53
Oj, jak ja Ci zazdroszczę :). Kocham remonty, kocham patrzeć, jak pod moją ręką stare i brudne zamienia się w czyste i nowe. Pamiętam zrywanie instalacji i kładzenie nowej - klejenie dziur na klęczkach i dłonie poparzone zaprawą... kocham to i strasznie żałuję, że mieszkanie jest chwilowo wyremontowane i nic do roboty nie ma...
28 lipca 2011 08:57
Wytrwałości!
28 lipca 2011 09:20
Bądź dobrej myśłi, niebawem będziesz miała piękne mieszkanko :)
28 lipca 2011 09:36
Dasz radę, ale aż mnie ciarki przeszły przy czytaniu... brrrr...
Ale za to będzie taaaaak pięknie!
28 lipca 2011 10:30
Krzysia, ale potem będzie pięknie!!!!
Dasz radę :) Trzymam kciuki żeby remont trwał jak najkrócej :)
28 lipca 2011 10:33
Dreszcz po plecach łazi mi cały czas. Na świeżo mam w pamięci zerwany tynk z całego przedpokoju.
Ale teraz jest ślicznie.
Krzysiu i u Ciebie będzie pięknie.
28 lipca 2011 11:28
Krzysiu współczuję z całego serca, głowa do góry, dasz radę to przetrwać.
Pozdrawiam Beata
28 lipca 2011 15:55
mam nadzieję że ten etap będzie krótszy niż 3 lata ... i za to trzymam kciuki :)
28 lipca 2011 19:59
Dobrze będzie - remont się skończy, a Tobie zostanie pięknie odnowione mieszkanko, dostosowane do potrzeb. Zaciśnij zęby i wytrzymaj, bo warto :-)
28 lipca 2011 20:18
Krzysiu wiesz co twój remont to wspaniała sprawa, będziesz miała piękny dom jeszcze trochę i będzie wspaniale, życzę wytrwałości , ściskam :-)))
28 lipca 2011 21:25
Dasz radę! A potem będziesz się pławiła w luksusie i spokoju :-))
29 lipca 2011 11:45
Oj, w końcu remont się skończy i będzie cudownie:))
3 sierpnia 2011 13:18
Ale potem jak będzie fajnie, jak już szybko skończycie!
Prześlij komentarz