wtorek, 5 listopada 2013

Pledzik Benia


     Mały Bernard, braciszek Leonarda, urodził się już ponad tydzień temu. Pledzik ukończyłam zanim jeszcze  maluszek pojawił się na świecie, nie mogłam go jednak wcześniej sfotografować, bo ostatnio  domu nie oglądam w świetle naturalnym.











       Od szydełka się odzwyczaiłam, dlatego obawiałam się czy dam radę, ale poradziłam sobie. Można było lepiej ? pewnie, że można i jeśli tylko zabiorę się za szydełko ponownie nie popełnię już tych samych błędów. Będą inne ;)))


    Niewyrobioną rękę widać,  ale wybrałam też niewłaściwą włóczkę. Chciałam czystą, grubą bawełnę, w efekcie mam dość ciężki kocyk, a nici zużyłam dużo więcej niż się spodziewałam.










   Rozmiary to ok. 90 x70 cm, zużyłam 11 motków / 50 g  nitek kolorowych oraz ponad 7 białych. 
Mam nadzieję, że spodoba się Beniowi, choć bardziej mi zależy na opinii jego mamy ;)))




niedziela, 20 października 2013

Ostatnie ślubne w tym roku


       Chyba ostatnie, bo  nic mi nie wiadomo o tego typu uroczystościach  w najbliższym czasie i wypadałoby już chyba pomyśleć o świętach. Wszystkie znajome mają bożonarodzeniowe tematy na warsztatach, a ja wolałabym tegoroczne święta przespać.

Dwa ostatnie pudła z papierków Aż nastanie świt i Biała róża. 

 










    Bardzo mi się podobają te zestawienia kolorów, robiłam je z wielką przyjemnością.



    To w szarościach zrobiłam dwa razy, z różem i  burgundem
i sama nie wiem, która wersja jest ładniejsza.



W międzyczasie powstało też pudło limonkowe z Jutrzenki, z którego też jestem zadowolona.



  Kiedy dysponuje się fajnymi materiałami to robota sama się robi, trudniej jest na zadany temat i wbrew własnym upodobaniom;)



Zobowiązałam się jeszcze do wykonania kartki z kieszonką.



Na kopertówkę z banderolą miałam ochotę już dawno, teraz nadarzyła się okazja spróbować.




      Nadal dziergam African Flowersy i zabawiam koralikami, ale w żółwim tempie, bo poznałam fajnego faceta, który zajmuje mi sporo czasu. Ma na imię Michaś i niedawno skończył roczek :) Jesień też ma swoje prawa, a u mnie liści ogrom.


poniedziałek, 30 września 2013

środa, 25 września 2013

Jej portret


   We wrześniu taki temat na ArtGrupie ATC zaproponowała Klaudia, tym razem podjęłam wyzwanie. Przyznać muszę, że miała w tym udział Inka, która przysłała mi niespodziankę - swoje sierpniowe dodatkowe  ATC " Na grzyby". Często odwiedzam jej bloga aby pozachwycać się scrapkami.











  


   Kiedy tylko zapoznałam się z tematem od razu wiedziałam jak ma wyglądać mój ateciak. Wybrałam zdjęcia pewnej znanej osoby w różnych okresach jej życia, ale wtedy na ArtGrupie pojawiło się trochę innych znanych, więc zmieniłam  zdjęcia na anonimowe, bo mi o ideę chodziło, a nie o osobę ;)))







czwartek, 19 września 2013

Co ja robię, co ja robię...


    Co ja robię ?  Szydełkuję !!! Sama się sobie dziwię:)))

     Nie lubiłam szydełka, od kołyski otaczały mnie szydełkowe robótki,  może nie w nadmiarze, ale taka była konieczność i tradycja. Kiedyś całkiem nieźle się nim posługiwałam, jednak w pewnym momencie postanowiłam wykluczyć je ze swego życia. Słowo wykluczyć specjalnie podkreśliłam, bo u nas gwarowo szydełko nazywało się kluczką,  zwłaszcza takie grube, domowej roboty ;)


    Co ja robię tą kluczką? Ano kwadraciki- granny square. Nieopatrznie na pintereście kliknęłam na bardzo kolorowe zdjęcie i wciągłooooo mnie;)



    

     Docelowo ma to być ciepła kołderka dla dżentelmena, który pojawi się na świecie za miesiąc. Czy mi się uda... zobaczymy. Wybrałam motyw zwany african flower wpasowany w kwadrat. Nawet tak trudno nie było, bo to kolorowe zdjęcie doprowadziło do blogów, które po spenetrowaniu okazały się skarbnicą pomysłów i tutoriali. Dłubię wg. Barbary Smith.

 








     Jak widać moje kwiatki są jednokolorowe. Wybrałam dość grube bawełniane nitki, słabo skręcone, ale zakochałam się w ich pastelowych kolorach. Nie obyło się bez prucia,  bez tego podobno żadna robótka nie może się obyć ;) 

   

    Powoli się przyzwyczajam. Nie mam opracowanego planu, nie wiem ile kwadratów będę potrzebowała, już  wiem, że zabraknie mi nitek i muszę dokupić, pewnie więc przybędzie kolorów.

P.S. Przy okazji zapoznałam się z amerykańską i angielską terminologią, a kiedy już zaczęłam nieźle z nią radzić odkryłam polskie blogi, gdzie wszystko jest ładnie opisane i pokazane, ale czego się nauczyłam to moje;)

African flower po polsku 

niedziela, 8 września 2013

Ślubnych kartek i pudeł c.d.


    Papierki zawładnęły moją wolną powierzchnią remontową zdecydowanie. Pozostało mi jeszcze trochę  do wykonania w najbliższym czasie,  a potem mam nadzieję zabrać się za nitki, szmatki, koraliki. Wcale mi się jednak papierki nie znudziły, ale pomysłów na inne robótki mam tysiące, chęci ogromne, tym bardziej kiedy napatrzę się na prace koleżanek. Wczoraj właśnie była okazja, na powakacyjnym spotkaniu w przesympatycznym gronie.



   Pudło na wino, ozdobione różyczkami wg. tutorialu Sasilli, dawno już je przetestowałam, ale  nie było okazji do wykorzystania. 


   Pudło tekturowe kupiłam w ostatniej chwili, nie miałam szczęścia trafić na fajną torebkę albo pudełko, chyba bywałam w niewłaściwych sklepach. 

 









    

Dwa exploding boxy z papierów Galerii Papieru, ostatnio  w zasadzie używam tylko tych.

 
   Tutaj  Miętowy Cukierek oraz Aż Nastanie Świt z burgundowym serduszkiem.


    Kartka podejrzana na pintereście, która spodobała się mojej bratowej, niestety oglądałyśmy nie na moim komputerze i nie zapisałam adresu. Przyznaję się więc do dość wiernej kopii nieznanego mi autora angielskojęzycznego.



    Kolory dopasowałam do papieru z różami i fiołkami (z brokatem ) zakupionego w Zielonej Kamienicy dawnooo temu + Usłane Różami i kawałek kalki technicznej. Róża jak w pudle na wino.




    Ostatnia kartka nieślubna, na 60 urodziny. Od dawna podglądam Joannę, a szczególnie jej piękne, ręcznie robione kwiatuszki, tym razem chciałam wykorzystać jej pomysł na warstwową kartkę, ale wyszła mi trochę inna- warstwowa z zagiętym rogiem.


Stempelek od Joli.


                       
                  Obie kartki w pudełeczkach z okienkiem.


niedziela, 1 września 2013

Do białostoczanek z Gazeta.pl Forum


   Prawie codziennie widzę w statystykach wejścia z Gazeta.pl Forum, gdzie alija6 podała namiar na mój blog. Jest tak jak napisała, chętnie przygarniemy każdą robótkowo zakręconą osobę   z Białegostoku i okolic, nawet najbardziej odległych;)

                                      Najbliższe spotkanie   
         7 września 2013 od godziny 14: 00 
           - miejsce podam na maila - kontakt na pasku po lewej. 

   
   Można też zwrócić się do którejkolwiek z blogujących osób  wymienionych w tym artykule.  Jest nas dużo haftujących.

                                   Serdecznie zapraszam. 




niedziela, 25 sierpnia 2013

Bransoletki


    Zrobione do kompletu i z myślą, że kiedyś powstaną do nich komplety, jeśli nie sety typu bransoleta + naszyjnik to kolorystycznie lub tematycznie dopasowane kolejne kółka na rękę.

   To urobek lipcowy, dwie bransoletki do czarnego sznura z kryształkami Swarovskiego na 12 koralików w rzędzie.














     Koraliki Toho 11/o czarne, szare, hematyty i kryształki oraz Swarovski 5328 Bicone 2,5 mm Crystal.


 









    Naila zrobiła mi jeszcze delikatne kolczyki z  kryształkami Swarovskiego, takie żeby pasowały, a jednocześnie nie rzucały się w oczy, bo to co na szyi i ręku ma zwracać uwagę ;)

     Siostrzenicy obiecałam zebrę, to było przy pierwszej mojej bransoletce, ale ona wtedy nagle wyemigrowała i przyleciała dopiero na ślub Martyny. Bransoletkę zrobiłam w tempie ekspresowym, na szczęście wzór sobie przygotowałam dawno temu. 




   
   W ekspresie robiłam też zdjęcia, ale u mnie to nic nowego, podobnie jak ich jakość, chciałam jednak uwiecznić grzbiet i brzuszek.  Gdyby komuś wzór się spodobał, jest na dole. 





    Ostatnią robiłam z myślą o pewnej miłej osobie, ale się zapomniałam. Siostra, siostrzenica, bratanica i ja sama mamy chude rączki, takie na 14-15 cm koralikowego sznura + niedługie zapięcie. Tak też z przyzwyczajenia nawlekłam koraliki, dopiero kiedy ją zakończyłam doznałam olśnienia, robi się więc druga, ta została ze mną;)
  













    Kolory dopasowane do butów tejże  osoby, a koraliki Toho 11/o czarne i  Matte Galvanized Starlight zestawiła ze sobą inna miła osóbka, a ja skorzystałam z pomysłu.
    Wzór z bogatego zbioru Mariam dostosowałam do dwóch kolorów.  Mam w planach inne wzory w tej kolorystyce.





Zebra 12 koralików w rzędzie
Zebra 12 koralików w rzędzie

     
P.S.  Poszukuję niedużych przewieszek z afrykańskimi zwierzątkami : zebrą, tygrysem, gepardem/ leopardem, żyrafą po 2-3 szt. Wymienię się , zapłacę lub serdecznie podziękuję za namiar :)


niedziela, 11 sierpnia 2013

Moja Spiżowa Kula


     Kiedy Jolinka pojawiła się na spotkaniu z  wisiorem, bardzo chciałam mieć taki sam. Próbowałam go podkupić, ale się nie udało.  Marzyłam o nim długo i głośno. Na szczęście nie tylko ja ;) Jak wiadomo w grupie siła, więc udało nam się namówić Jolinkę na podzielenie się umiejętnością oplatania kul. 
     Pewnego dnia  spotkałyśmy się w jej uroczym sklepiku i każda robiła własną wersję wisiora. Choć nie miałam kłopotu z doborem kolorów, wzorowałam się na oryginale, to dziś nie jestem pewna czy nie pokusiłabym się o inne zestawienie koralików, bo powstały prawdziwe cacuszka.





     Czarną kulę onyksu oplotłam koralikami Toho Treasure : Transparent Root Beer i Metallic Iris Brown; Toho Round 15/0 : Gold-Lustered Transparent Pink i Permanent Finish- Galvanized Starlight oraz Fire Polish - Meralic Bronze.



     








     
     Trochę się namęczyłam z uszyciem krawatki, bo z peyotem jestem jeszcze na etapie prób i błędów.

      Umówiłyśmy się, że każda uczestnicząca w spotkaniu z kulą onyksu przygotuje swoją listę koralików, co też uczyniłam. Wrzucę tu też linki do wisiorów moich uroczych koleżanek, zacznę od pierwowzoru, a resztę dopiszę kiedy dziewczyny pokażą swoje kule. Kiedyś musimy je sfotografować wszystkie razem.

Czerń i złoto Jolinki.
Wisior Różany Naili.
Czerwono czarna kula Darki.




niedziela, 4 sierpnia 2013

Ślubne pudła, kartki, tagi


   Te już były, przede mną jeszcze sporo do wykonania. Tegoroczne lato wyjątkowo obfituje w śluby w rodzinie i wśród znajomych. 


   Tag na opakowanie z winem Agacie i Filipowi wykonałam w ostatniej chwili, nocą tuż przed ślubem. Kartki obiecanej rodzicom Leosia już nie zdążyłam, bo poduszeczki miały pierwszeństwo.


  
   Niezupełnie to miałam na myśli, ale warunki wybitnie nie sprzyjały ;) Uratowały mnie kwiatki, które dostałam w trakcie  wymianek ATC. Przepraszam, że nie pamiętam od kogo je dostałam,  postaram się sobie przypomnieć, ale bardzo za nie dziękuję :)

   Kartka kopertówka zamówiona przez siostrę na ślub mojej chrześniaczki Martyny z Piotrem, spodobała się w rodzinie, bo proszą o taką samą na kolejne wesela.


  Karteczka była w pudełku, kiedyś już podobną robiłam tylko w innej kolorystyce.


   
   Sobie przygotowałam exploding box w kolorach wybranych przez Martynę jako dodatek do ślubnej bieli.


   
  Miała takie buty, koraliki w biżuterii ( w poduszce i na pudle użyłam identycznych), wiązankę, choć początkowo nie podobał mi się ten kolor w wersji ślubnej to nie wyglądało to źle :)))


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...