Frywolna biżuteria.
Przymierzałam się do niej od chwili kiedy nauczyłam się posługiwać czółenkami i dotknęłam doskonałych naszyjników Renulka, obejrzałam cudowności Koroneczki i Maranty, ale ciągle coś stawało na przeszkodzie.
Przede wszystkim należało zaopatrzyć sie w koraliki, a ja choć miałam ich trochę, to raczej takie do naszywania na hafty. Po farbowaniu nitek wypadało je przetestować i tak oto powstał komplecik Ann-Elizabeth. Wzór posiadłam z pomocą pewnej Ani ( dzięki wielkie) od Elizabeth z pozwoleniem na jego modyfikację. Stąd właśnie taka nazwa ;)
Nici Aida 20 pierwotnie białe, pokolorowane własnoręcznie i szklane koraliki -pastylki owalne błękitne.
Zawieszka do łańcuszka i bransoletka 19 cm, wyszła odrobinę za luźna, ale co mi tam ;)
I jeszcze zdjęcie z nitkami - w filecie i przewinięte.
Kolczyki nie powstały .... zabrakło mi koralików, zamówienie robiłam trochę na chybił trafił, dopiero w trakcie supłania okazało się ile i jakich potrzebuję, muszę dokupić. Możliwe jednak, że kolczyki wcale nie powstaną, bo w uszach mogę nosić tylko złoto. Czasami na specjalne okazje zakładam inne, ale "czuję" je od momentu założenia i z każdą godziną coraz bardziej. W wolnych chwilach robię natomiast elementy naszyjnika, będzie taki jak bransoletka. Ponieważ mam swój sposób na mocowanie tych pastylek dopiero na końcu, więc nie muszę czekać aż do ich zakupu, supłam dziurawy naszyjnik :)))
Z nićmi miałam ( i jeszcze będę miała) problem, jeden kłębek trafił mi się jakiś felerny. Kupiłam całe opakowanie, dwa zużyłam wcześniej i było ok, a ten ma nierówny splot, źle skręcony, z kilkunastoma supłami. Już w trakcie przewijania do farbowania zauważyłam, że są co kilkadziesiąt metrów pozwiązywane, wcześniej supły owszem się zdarzały, ale jeden na motek !!! Po ufarbowaniu i przewinięciu odkryłam jeszcze te nierówności. Musiałam dwa razy wyrzucić zaczętą robótkę, bo nie dało się zaciągnąć kółeczka, takie zgrubienia były, kilka razy zacisnęłam je cudem. Jak się dobrze przyjrzeć to widać nierówne słupki :( ale szkoda mi było już ufarbowanych nici.
To nie wina farbowania, bo z poprzedniego kłębka, z tego samego pudełka, nitki są dobre i cieńsze !
Z nićmi miałam ( i jeszcze będę miała) problem, jeden kłębek trafił mi się jakiś felerny. Kupiłam całe opakowanie, dwa zużyłam wcześniej i było ok, a ten ma nierówny splot, źle skręcony, z kilkunastoma supłami. Już w trakcie przewijania do farbowania zauważyłam, że są co kilkadziesiąt metrów pozwiązywane, wcześniej supły owszem się zdarzały, ale jeden na motek !!! Po ufarbowaniu i przewinięciu odkryłam jeszcze te nierówności. Musiałam dwa razy wyrzucić zaczętą robótkę, bo nie dało się zaciągnąć kółeczka, takie zgrubienia były, kilka razy zacisnęłam je cudem. Jak się dobrze przyjrzeć to widać nierówne słupki :( ale szkoda mi było już ufarbowanych nici.
To nie wina farbowania, bo z poprzedniego kłębka, z tego samego pudełka, nitki są dobre i cieńsze !













































